Serbski czy chorwacki – który łatwiejszy?

Często dostajemy pytanie, którego języka – serbskiego czy chorwackiego – można się łatwiej i szybciej nauczyć. Najczęściej zadają je osoby, które nie są konkretnie zorientowane na dany kraj, a chciałyby poznać jeden z tych języków.

Biorąc pod uwagę, że serbski i chorwacki są niezwykle podobne, a w zasadzie można by rzec, że jest to jeden język, odpowiedź wydaje się być prosta – nie ma żadnej różnicy – jeden i drugi można opanować w takim samie tempie. Gdyby  jednak pokusić się o bardziej szczegółową odpowiedź, warto zwrócić uwagę na kilka kwestii i problemów, na jakie mogą napotkać młodzi serbo- i kroatofile.

W przypadku języka chorwackiego zasadniczym problemem jest fakt, iż na terenie Chorwacji obowiązują trzy dialekty, zaś ucząc się chorwackiego, uczymy się tylko dialektu sztokawskiego (czyli oficjalnego urzędowego). Nietrudno zgadnąć, że mogą się pojawić czasem problemy w komunikacji z ludnością tubylczą, jeśli posługuje się ona jednym z dwóch pozostałych dialektów – kajkawskim lub czakawskim. Drugi problem to ortografia. Dialekt sztokawski w wydaniu chorwackim (czyli jekawskim) stanowi czasem wyzwanie dla samych Chorwatów, którzy popełniają błędy w pisowni i zamiast „dijete” piszą „djete” lub zamiast „mjesec” piszą „mijesec”. Zatem należy się nauczyć, w których wyrazach pisze się „ije”, a w których „je” (a w których pisze się zwykłe „e”). Biorąc pod uwagę, że my Polacy musieliśmy opanować o wiele bardziej skomplikowaną i zawiłą ortografię, chorwackie zasady pisowni raczej nie powinny stanowić większego problemu.

Jeśli chodzi o język serbski, tym co często skutecznie odstrasza, jest cyrylica. I oczywiście tu też pojawia się pytanie: „czy serbskiej cyrylicy trzeba się uczyć?” Cóż, teoretycznie nie trzeba, bowiem w Serbii równorzędnym alfabetem jest łacinka, którą stosuje się w prasie, telewizji, książkach i w internecie. Jednak, po pierwsze, cyrylicę po prostu wypada znać, gdyż jest to bardzo ważny element kulturowy Serbii, która jako kraj prawosławny traktuje cyrylicę w szczególny sposób. Po drugie nie znając cyrylicy, przeżyjemy, jednak będziemy mieli ograniczony dostęp do różnych tekstów – odpadnie nam kilka tytułów prasowych, wiele pozycji książkowych i niektóre kanały telewizyjne.

Czy nauka cyrylicy jest trudna? Bynajmniej. Oczywiście początki zawsze są trudne i wymaga ona pewnego nakładu pracy, jednak po systematycznym kontakcie z tym alfabetem, oswajamy się z nim i przestaje być on dla nas utrapieniem.

Reasumując, wybór języka powinien być raczej podyktowany celem i motywami naszej nauki. Wtedy też ewentualne trudności pokonamy z łatwością i przyjemnością. Jeśli ktoś nie ma konkretnego celu – wystarczy rzucić monetą. Obojętnie, na który język padnie, na pewno nauka będzie ciekawą przygodą i przyjemnością.

Tłumaczenie zwykłe czy przysięgłe

Tłumaczenie uwierzytelnione (zwane potocznie przysięgłym) może sporządzić wyłącznie tłumacz przysięgły wpisany na listę Ministerstwa Sprawiedliwości. Takie tłumaczenie ma moc prawną, tym samym we wszystkich postępowaniach administracyjnych i sądowych oraz w innych przypadkach przewidzianych w prawie lub określonych procedurach (np. zamówienia publiczne), wymagane jest, aby tłumaczenie uwierzytelnił tłumacz przysięgły, czyli osoba, która ma do tego stosowne uprawienia.

Wszystkie pozostałe teksty: marketingowe, użytkowe, techniczne – głównie do użytku wewnętrznego lub komercyjnego firmy lub instytucji – mogą być przygotowane przez tłumaczy nieprzysięgłych i nie jest wymagane ich uwierzytelnienie.